Nie pisalam juz tak dlugo. A to wcale nie znaczy ze nic sie nie dzialo! Wprost przeciwnie, dzialo sie tak wiele ze nie ozostalo czasu na pisanie. Oczywiscie im wiecej zbieralo sie do pisania tym trudniej sie do tego zabrac a zeby ulatwic sobie sprawe po prostu zaczne od konca czyli od dzsiejszego wieczora. W dodatku zdecydowalam rowniez pisac po polsku by ulatwic zycie naszym drogim czytelnikom w Polsce. Nie wazne ze dochodzi druga nad ranem, jak nie napisze teraz to nie napisze nigdy! W nastepnych postach napisze o tym co dzialo sie w maju, zdecydowanie warte wspomnienia. Dzis odwiedzilismy naszych drogich przyjaciol Hanie i Adama. Niestety nie widujemy sie tak czesto jakbysmy sobie zyczyli (tak gdzies raz w tygodniu :-) i nigdy nie mamy ich dosc, dobrych pogdawedek, najlepszego jedzonka w miescie. Ciekawym zjawiskiem bylo to ze Amelia poraz pierwszy takze mogla docenic walory ich kuchni. Zadziwila nas prawktycznie atakujac talerz taty, zwedzajac spory kawalek ryby z grila (a coz to jest sea bass to nie wiem) a zaraz potem spory kawalek grilowanego indyka:
Funny, she is not so willing to experiment with food at home. Rather picky eater, shy, vegetarian type - if she is to try fish or turkey it should be minced and mixed with veggies, preferably in a soup. I tried many times give her nice piece of grilled chicken on her own plate, just to watch it land on the floor :-) We discovered that she enjoys eating from daddy's or mommy's plate, call it - stealing! We even have a saying in Polish that stolen food tastes better, and what even better - does not make you fat. I do not know why but we definitely have the case here.
Zabawne, Amelia nie za bardzo lubi kulinarne eksperymenty w domu. Dosc wybredna, typ wstydliwego wegetarianina. Jesli juz zje rybe czy indyka to musza byc zmieszane z warzywami, najlepiej w zupie. Wiele razy probowalam dac jej sliczny kawalek pieczonego kurczaka na jej wlasnym talerzku tylko po to by popatrzec jak laduje na podlodze :-) Odkrylismy ze Amelka lubi jesc z tatowego i maminego talerza - nazwijmy kradziez po imieniu! Nawet mamy takie Polskie powiedzenie "Kradzione lepiej smakuje" a co jeszcze ciekawsze "nie tuczy". Zupelnie nie wiem dlaczego - faktem jest ze mamy tu taki wlasnie przypadek.
What else to snatch? To eat or not to eat. EAT!!!
Co jeszcze zwedzic? Jesc czy nie jesc, o to jest pytanie.... JESC!
We had lots of fun. Amelia even befriended Adam's dog Remmy. She was not afraid of the big dog at all, she looked at him with interest and with smile which I was able to caught with my camera! Ollie was running around and was so busy hiding that somehow the eye of the camera missed him.
Zabawa byla przednia. Amelia nawet zaprzyjaznila sie pieskiem Remigiuszem. Wcale sie nie bala duzego psa! Bardzo ja to stworzenie zaintrygowalo i nawet udalo mi sie uwiecznic jej usmiech! Oli tez tam byl tylko gdzies sie skryl :-)



Oh my goodness, she gets even more adorable every day! Go Amelia on trying on foods! Grilled sea bass, super yummy!
ReplyDeleteShe is just too cute! I absolutely love the hat!! YAY for trying new foods!
ReplyDeleteToo cute! Sonya was the same way about meats for awhile, but "stolen" food is definitely better food! She loves sharing with mommy! Love the pictures! Amelia is so adorable!!!
ReplyDeleteSuch sweet pictures! Amelia is becoming quite the little lady!
ReplyDeleteAmelia has the most beautiful blue eyes. Hang in there with the new foods....lots of great stuff out there!
ReplyDeleteAmelia is just precious! She is so adorable in every picture, and I love her hat! Yay for trying new and "stolen" foods! Maybe you just need to eat at friends' houses for a little while! :)
ReplyDeleteWhat a cutie! She's only two months older than my little guy. Thanks for coming over to visit me! Glad I could inspire. That's my goal. :)
ReplyDelete